W ciągu ostatnich dwóch dekad kierunek wydawał się jasny: duże koncerny naftowe będą stopniowo przekształcać się w szeroko zakrojone firmy energetyczne. Oczekiwano, że wykorzystają one swoje ogromne bilanse, wiedzę inżynierską i globalne możliwości zarządzania projektami do budowy farm wiatrowych, projektów solarnych, centrów wodorowych, sieci wychwytywania dwutlenku węgla i przedsiębiorstw z branży energii odnawialnej.
I do pewnego stopnia tak się stało. Duże koncerny naftowe zainwestowały miliardy dolarów w energię odnawialną. Niektóre sektory energetyczne nadal podążają w tym kierunku. Jednak wśród samych gigantów naftowych strategia stała się znacznie bardziej selektywna.
Najnowszy przykład pochodzi od norweskiego Equinora, który niedawno zrezygnował ze swojego celu, jakim było wybudowanie od 10 do 12 gigawatów mocy wytwórczych energii odnawialnej do 2030 roku.
Zamiast tego firma przesuwa się w stronę szerszej strategii sektora energetycznego, obejmującej odnawialne źródła energii, wytwarzanie energii z gazu, magazynowanie i handel energią.
Equinor nie twierdzi, że energia odnawialna nie ma przyszłości. Uważa wręcz, że dążenie do określonego poziomu mocy odnawialnych nie jest już zgodne z jego celem, jakim jest zapewnienie rentownego wzrostu.
Odzwierciedla to szerszą historię rozwijającą się w całej branży. Giganci naftowi nie wycofują się z odnawialnych źródeł energii, ponieważ transformacja energetyczna się zatrzymała. Robią to, ponieważ wiele projektów z zakresu odnawialnych źródeł energii nie przyniosło zysków, jakich inwestorzy oczekują od dużych firm naftowych.
Strategiczna zmiana Equinoru
Decyzja Equinor jest szczególnie istotna, ponieważ firma była jednym z największych orędowników rozwoju morskiej energetyki wiatrowej w europejskim sektorze energetycznym. Kiedyś pozycjonowała się jako przyszły lider w tym sektorze, ale teraz zmienia swoje ambicje.
Firma nadal spodziewa się znacznego wzrostu produkcji energii elektrycznej do 2030 roku, ale kluczowy wskaźnik przesunął się z mocy odnawialnych na wytwarzanie energii elektrycznej. Obecnie działalność obejmuje wytwarzanie energii elektrycznej z gazu, jej magazynowanie i obrót, obok odnawialnych źródeł energii.
Equinor poinformował również, że tylko około 10% nakładów inwestycyjnych zostanie przeznaczone na działalność energetyczną.
Powód jest prosty. Projekty morskiej energetyki wiatrowej stały się znacznie droższe. Stopy procentowe wzrosły, łańcuchy dostaw uległy zacieśnieniu, koszty sprzętu wzrosły, a ekonomika projektów uległa pogorszeniu.
W takim otoczeniu zobowiązanie się do osiągnięcia ustalonego celu w zakresie wydajności może stać się obciążeniem, zmuszając przedsiębiorstwa do rozbudowy wydajności, nawet jeśli oczekiwane zyski nie uzasadniają inwestycji kapitałowej.
Zmieniona strategia Equinora przypomina, że firmy naftowe to nie przedsiębiorstwa użyteczności publicznej. Nie budują odnawialnych źródeł energii tylko po to, by się rozwijać. Alokują kapitał w przedsiębiorstwa, w których – ich zdaniem – mogą generować atrakcyjne zyski.
BP wycofuje się z zielonej transformacji
BP jest chyba najwyraźniejszym przykładem tej strategicznej zmiany.
Warto pamiętać, że firma już wcześniej przebyła tę drogę. Ponad dwie dekady temu BP podjęło próbę rebrandingu pod hasłem „Beyond Petroleum”, sygnalizując ambicję, by stać się czymś więcej niż tylko producentem ropy naftowej i gazu.
Ostatecznie działania te nie zmieniły zasadniczej tożsamości firmy. BP pozostało zasadniczo firmą naftowo-gazową.
Mimo to hasło to zwróciło uwagę na ciągłe wyzwanie stojące przed branżą: w jaki sposób firma zbudowana na węglowodorach może przygotować się na przyszłość, na którą wpływ będą miały zmieniające się wzorce popytu, ewoluujące przepisy i ewoluujące oczekiwania inwestorów?
Pod kierownictwem byłego dyrektora generalnego Bernarda Looneya firma BP podjęła jedną z najbardziej ambitnych prób w branży, aby odpowiedzieć na to pytanie.
Firma ogłosiła plany ograniczenia wydobycia ropy naftowej i gazu ziemnego, jednocześnie dynamicznie rozwijając działalność w zakresie energii niskoemisyjnej. Przez pewien czas BP wydawało się zdeterminowane, by przekształcić się szybciej niż wielu konkurentów.
Teraz ta strategia uległa znacznemu odwróceniu.
BP zwiększyło planowane roczne inwestycje w ropę i gaz, jednocześnie redukując wydatki przeznaczone na transformację energetyczną.
Firma wycofała się również ze wcześniejszych planów ograniczenia produkcji węglowodorów i obecnie stawia sobie za cel zwiększenie wydobycia ropy naftowej i gazu do 2030 roku.
BP niedawno zgodziło się sprzedać swój amerykański biznes związany z lądową energetyką wiatrową, obejmujący 10 aktywów operacyjnych.
Przesłanie jest jasne: spółka stara się odbudować zaufanie inwestorów, koncentrując się na przedsiębiorstwach, w których jej zdaniem zyski są wyższe, a przewaga konkurencyjna wyraźniejsza.
Nie oznacza to, że BP porzuciło energię niskoemisyjną. Po prostu nie wydaje się już zainteresowane przekonywaniem inwestorów, że należy je wyceniać jak szybko rozwijającą się firmę z branży energii odnawialnej.
Zamiast tego powróciła do języka przepływów pieniężnych, zysków, sprzedaży aktywów i dyscypliny w alokacji kapitału.
Shell staje się bardziej selektywny
Shell poszedł podobną drogą, choć wycofał się bardziej selektywnie i mniej gwałtownie.
Firma zredukowała zatrudnienie w swoim dziale energii niskoemisyjnej, ograniczyła część strategii wodorowej, wycofała się z niektórych projektów morskich elektrowni wiatrowych i przeanalizowała opcje strategiczne dotyczące odnawialnych źródeł energii w Indiach.
Jednocześnie położono większy nacisk na produkcję skroplonego gazu ziemnego, ropy naftowej i gazu oraz handel energią.
Strategia ta wpisuje się w tradycyjne atuty Shell. Firma jest jednym z największych graczy na rynku LNG na świecie, posiada bogate doświadczenie w globalnym obrocie energią oraz bogate doświadczenie w zakrojonych na szeroką skalę projektach rozwoju sektora ropy naftowej i gazu, transporcie, magazynowaniu i rynkach towarowych.
Energia odnawialna to zupełnie inna sprawa.
Projekty słoneczne i wiatrowe często przypominają inwestycje infrastrukturalne. Mogą generować stabilne przepływy pieniężne, ale zwroty mogą być ograniczone przez konkurencję, regulacje, struktury podatkowe i wyższe koszty finansowania.
Projekty te mogą być bardzo atrakcyjne dla przedsiębiorstw użyteczności publicznej, funduszy infrastrukturalnych i inwestorów korzystających z funduszy emerytalnych, ale nie zawsze spełniają oczekiwania akcjonariuszy spółek naftowych co do zwrotu.
Dlatego też idea prostego przejścia od „Wielkiej Nafty” do „Wielkich Odnawialnych Źródeł Energii” zawsze była nieco myląca.
Niektóre umiejętności się pokrywają, szczególnie w takich obszarach jak inżynieria morska, ale ich podstawy ekonomiczne są zasadniczo różne.
TotalEnergies stosuje inne podejście
TotalEnergies wyróżnia się jako najbardziej wyrazisty przykład odwrotnej strategii.
W przeciwieństwie do niektórych konkurentów, firma nadal rozwija dużą i zintegrowaną działalność w sektorze energii elektrycznej. Do 2030 roku planuje produkcję energii elektrycznej na poziomie 100–120 terawatogodzin, w porównaniu z 41 terawatogodzinami w 2024 roku.
Firma kontynuowała również rozwój projektów z zakresu energii odnawialnej na rynkach, na których utrzymuje już szersze relacje energetyczne, obejmujące inwestycje w sektorze ropy naftowej i gazu.
TotalEnergies nie ignoruje zysków. Jednak jego model może być bardziej zdyscyplinowany, ponieważ nie polega jedynie na akumulacji aktywów odnawialnych. Zamiast tego koncentruje się na kluczowych rynkach i pozbywa się aktywów, które nie pasują do jego strategii.
Ostatecznie może się to okazać najbardziej skutecznym modelem dla gigantów naftowych: nie całkowite przejście z ropy na energię wiatrową i słoneczną, ale budowa zintegrowanej platformy energetycznej, w której energia elektryczna, gaz, handel i zasoby odnawialne wzajemnie się uzupełniają.
Innymi słowy, największe sukcesy mogą odnieść nie te przedsiębiorstwa, które mają największe cele w zakresie energii odnawialnej, ale te, które potrafią połączyć generację, klientów, magazynowanie, handel i dostawy paliwa w ramach rentownego systemu.
Odnawialne źródła energii nie umarły
Ważne jest, aby nie mylić ograniczania przez koncerny naftowe części inwestycji w zieloną energię z samym załamaniem się rynku energii odnawialnej.
Globalne inwestycje w czystą energię pozostają ogromne. Energia słoneczna, wiatrowa, baterie, sieci energetyczne, energia jądrowa, efektywność energetyczna i paliwa niskoemisyjne nadal przyciągają znacznie więcej kapitału niż dekadę temu.
Międzynarodowa Agencja Energetyczna szacuje, że inwestycje w energię niskoemisyjną są obecnie mniej więcej dwukrotnie wyższe niż inwestycje w paliwa kopalne.
Wniosek zatem nie jest taki, że transformacja energetyczna się nie powiodła. Wręcz przeciwnie, okazuje się ona o wiele bardziej złożona, niż sugerowały wcześniejsze prognozy.
Energia ze źródeł odnawialnych rośnie, ale struktura własności, koszty kapitałowe, mechanizmy wsparcia, ceny energii elektrycznej, kolejki przyłączeniowe do sieci i łańcuchy dostaw – wszystkie te czynniki mają znaczenie.
Spółki naftowe notowane na giełdzie również muszą odpowiadać przed akcjonariuszami.
Projekt z zakresu odnawialnych źródeł energii, który sprawdza się w przypadku regulowanego funduszu użyteczności publicznej lub infrastrukturalnego, niekoniecznie będzie odpowiadał wielkiemu przedsiębiorstwu naftowemu konkurującemu o kapitał z projektami związanymi z wydobyciem ropy naftowej na głębokich wodach, projektami LNG, operacjami rafinacji, inwestycjami w petrochemię lub wykupem akcji.
Dlaczego firmy naftowe poniosły porażkę w kwestii zielonej transformacji?
Firmy naftowe weszły do sektora energii odnawialnej, mając realne atuty: ogromne bilanse, doświadczenie inżynieryjne, możliwości zarządzania projektami i powiązania polityczne.
Ale musieli się też zmierzyć z prawdziwymi niedogodnościami.
Projekty z zakresu energii odnawialnej często charakteryzują się niższymi marżami. Wysokiej jakości projekt solarny lub wiatrowy może być atrakcyjny, ale może nie przynieść takich samych zysków, jak udane przedsięwzięcie w zakresie ropy naftowej i gazu.
Projekty odnawialne są również bardziej wrażliwe na stopy procentowe. Gdy stopy procentowe były bliskie zeru, długoterminowe przepływy pieniężne generowane przez aktywa infrastrukturalne wyglądały bardzo atrakcyjnie. Wraz ze wzrostem stóp procentowych, sytuacja ekonomiczna uległa zmianie.
Konkurencja również się zaostrzyła.
Firmy naftowe nie są jedynymi organizacjami mającymi dostęp do kapitału. Przedsiębiorstwa użyteczności publicznej, firmy private equity, fundusze emerytalne, inwestorzy infrastrukturalni i deweloperzy specjalizujący się w odnawialnych źródłach energii – wszyscy konkurują o te same projekty.
Wreszcie, spółki naftowe są cenione przez inwestorów, którzy często stawiają na zwroty gotówki, dywidendy, wykup akcji i dyscyplinę wydatków.
Inwestorzy ci niekoniecznie muszą nagradzać firmę za samo budowanie potencjału energii odnawialnej.
Szerszy obraz
Wycofanie się niektórych koncernów naftowych z odnawialnych źródeł energii nie jest opowieścią o porażce zielonej energii. To opowieść o powrocie dyscypliny w alokacji kapitału.
Transformacja energetyczna trwa, ale jest mało prawdopodobne, że nastąpi to w formie, w której firmy naftowe po prostu zastąpią się działami zajmującymi się odnawialnymi źródłami energii.
Niektóre koncerny naftowe zbudują duże firmy energetyczne. Inne skoncentrują się na LNG, handlu nim, wychwytywaniu dwutlenku węgla, wodorze i biopaliwach.
Jeszcze inni pozostaną bliżsi swoim tradycyjnym atutom.
Może to być rozczarowaniem dla tych, którzy spodziewali się, że liderami transformacji będą spółki naftowe, ale nie powinno to być zaskoczeniem dla nikogo, kto ma wiedzę na temat tego, jak alokowany jest kapitał.
Firmy zazwyczaj koncentrują się na branżach, w których mają przewagę konkurencyjną i mogą generować akceptowalne zyski.
Dla większości koncernów naftowych oznacza to nadal koncentrację na ropie naftowej, gazie ziemnym i LNG.
W sektorze energetycznym może to oznaczać selektywne uczestnictwo, a nie całkowite zaangażowanie w odnawialne źródła energii.
To właśnie napięcia kształtują dzisiejszą strategię gigantów naftowych: nie rezygnują one z przyszłości, ale stały się znacznie bardziej wybredne w kwestii tego, które jej części chcą kontrolować.
Indeksy S&P 500 i Nasdaq Composite zmierzały ku znaczącym tygodniowym spadkom, ponieważ akcje spółek półprzewodnikowych ponownie znalazły się pod presją sprzedaży w piątek po wyjątkowo silnym kwartale, a inwestorzy kwestionowali wysokie wyceny i długoterminowe skutki ogromnych wydatków korporacyjnych na sztuczną inteligencję.
Akcje Micron Technology spadły o 6,2% po wzroście o ponad 15% w poprzedniej sesji. Inni producenci chipów, w tym Advanced Micro Devices i Nvidia, również znaleźli się pod silną presją, a indeks Philadelphia Semiconductor Index spadł o 4,7%.
Akcje spółek z branży półprzewodników o wysokiej rentowności borykały się w tym tygodniu z problemami, pomimo dobrych wyników finansowych Micron, a obawy o inflację powróciły po tym, jak Apple ogłosiło podwyżki cen swoich produktów iPad i MacBook ze względu na gwałtownie rosnące koszty pamięci i układów scalonych do przechowywania danych.
Akcje Apple spadły o 0,1% na początku sesji po czwartkowym spadku o 6,1%. Był to największy jednodniowy spadek od ponad roku, po tym jak firma ogłosiła podwyżki cen.
„Wyprzedaż akcji spółek technologicznych odzwierciedla oczekiwania na wyższe stopy procentowe w przyszłości” – powiedział Peter Cardillo, główny ekonomista rynkowy w Spartan Capital Securities w Nowym Jorku.
„Rynek nie był zadowolony z podwyżek cen wprowadzonych przez Apple, ponieważ mogłoby to ostatecznie przełożyć się na wzrost cen dla konsumentów” – dodał.
Dane opublikowane w czwartek pokazały, że inflacja w USA wzrosła w maju powyżej 4% po raz pierwszy od trzech lat. Przyczyną były wyższe ceny energii związane z konfliktem na Bliskim Wschodzie, co sprawia, że prawdopodobieństwo dalszych podwyżek stóp procentowych przez Rezerwę Federalną jest wciąż wysokie.
Chociaż ceny ropy naftowej spadły gwałtownie w związku ze złagodzeniem napięć na Bliskim Wschodzie, nieoczekiwana zmiana cen przez Apple ponownie rozbudziła obawy o inflację.
„Podobną dynamikę obserwowaliśmy podczas pandemii, gdy zakłócenia w łańcuchu dostaw ograniczyły dostęp do półprzewodników” – powiedział Art Hogan, główny strateg rynkowy w B. Riley Wealth.
„Teraz jesteśmy świadkami podobnego szoku podażowego, tym razem napędzanego przez sektor pamięci, co stwarza nowe źródło presji inflacyjnej”.
Słabość technologiczna ciąży na głównych indeksach
O godzinie 9:34 czasu wschodniego indeks Dow Jones Industrial Average spadł o 229,49 punktów, czyli 0,44%, do poziomu 51 691,13.
Indeks S&P 500 spadł o 60,87 punktów, czyli 0,83%, do poziomu 7296,62, podczas gdy indeks Nasdaq Composite stracił 336,63 punktów, czyli 1,33%, osiągając poziom 25021,97.
Na apetyt na ryzyko w sektorze technologicznym negatywnie wpłynął także raport sugerujący, że OpenAI rozważa przesunięcie daty swojej pierwszej oferty publicznej na przyszły rok.
Akcje SpaceX Elona Muska, których notowania rozpoczęły się na początku tego miesiąca, spadły o 1,6%.
Ostatnie wahania na rynku zachęciły inwestorów do inwestowania w sektory, które wcześniej cieszyły się mniejszym zainteresowaniem, ale którym mogłyby przynieść korzyści w postaci zmniejszenia obaw o inflację i poprawy oczekiwań dotyczących wzrostu gospodarczego.
Jednocześnie zmniejszające się napięcie na Bliskim Wschodzie pomogło indeksowi Dow Jones Industrial Average osiągnąć nowe rekordowe maksima.
Inwestorzy przygotowywali się również na zwiększone wolumeny obrotów w piątek ze względu na rebalansowanie indeksu Russell, obejmujące reklasyfikację spółek o dużej kapitalizacji, takich jak Microsoft, i szybkie dodanie SpaceX do indeksu Russell 1000.
Rynki czekają na sygnały z Fed i kluczowe dane ekonomiczne
Obawy związane ze stopami procentowymi w dalszym ciągu wpływają na rynki, przy czym inwestorzy wyceniają jedną podwyżkę stóp o 25 punktów bazowych i około 27-procentowe prawdopodobieństwo kolejnej podwyżki przed końcem roku, zgodnie z danymi skompilowanymi przez London Stock Exchange.
Ostateczne dane dotyczące nastrojów konsumentów za czerwiec zostaną opublikowane dzisiaj wieczorem, a inwestorzy oczekują również na miesięczny raport o zatrudnieniu za przyszły tydzień.
W wiadomościach korporacyjnych podano, że akcje Synaptics wzrosły o 4,7% po tym, jak ON Semiconductor zgodził się przejąć spółkę w transakcji akcyjnej o wartości około 7 miliardów dolarów.
Natomiast akcje ON Semiconductor spadły o 19%.
Na New York Stock Exchange liczba akcji spadających przewyższała liczbę akcji zyskujących w stosunku 1,37 do 1, a na Nasdaq 1,1 do 1.
W indeksie S&P 500 12 spółek osiągnęło nowe 52-tygodniowe maksima, a cztery nowe minima. Na Nasdaq 72 spółki osiągnęły nowe maksima, a 91 odnotowało nowe minima.
Mimo że ceny miedzi utrzymują się w pobliżu rekordowych poziomów, wartość tego metalu dla hut miedzi gwałtownie spadła w wyniku bezprecedensowego załamania się kosztów przeróbki i rafinacji rudy.
Firmy przetwarzające wydobywane koncentraty miedzi na metal rafinowany coraz częściej polegają na produktach ubocznych powstających w etapie przetwarzania, aby utrzymać rentowność.
Produkty wtórne, takie jak złoto, srebro i kwas siarkowy, stały się niemal tak samo ważne jak sama miedź w określaniu rentowności tradycyjnych hut.
Ta nietypowa sytuacja wynika z szybkiego rozwoju chińskich mocy wydobywczych miedzi, który znacznie przewyższył zdolność światowych kopalń do dostarczania odpowiedniej ilości surowca.
Ta nierównowaga prawdopodobnie nie zniknie w najbliższym czasie. Produkcja w kopalniach pozostaje ograniczona, a pomimo dyskusji o cięciach w chińskich hutach, produkcja miedzi rafinowanej w tym kraju nadal rośnie.
Zmiana ta niesie ze sobą poważne konsekwencje dla rynku koncentratu miedzi i przyszłej struktury światowej produkcji miedzi.
Ujemne opłaty za przetwarzanie zmieniają ekonomikę hut
Roczne opłaty referencyjne za przetwarzanie i rafinację miedzi (TC/RC) spadły z 80 dolarów za tonę metryczną i 8 centów za funt w 2024 r. do 21,25 dolarów za tonę i 2,125 centów za funt w 2025 r.
W tym roku opłaty referencyjne spadły praktycznie do zera.
Opłaty za miejscowe przetwarzanie pozostają ujemne od kilku miesięcy, co oznacza, że huty w rzeczywistości płacą firmom górniczym za prawo do przetwarzania koncentratów miedzi.
W rezultacie, główne dane dotyczące TC/RC stają się coraz mniej istotne. Teraz najważniejsza jest wartość przypisywana metalom szlachetnym zawartym w koncentratach, a także siarce, którą można wydobyć i przetworzyć na kwas siarkowy.
Rosnące ceny złota i srebra pomogły zrekompensować utratę kluczowego źródła dochodu dla hut.
Kwas siarkowy zapewnił jeszcze większe wsparcie, czemu sprzyjały zakłócenia w dostawach z Zatoki Perskiej spowodowane wojną z Iranem i zamknięciem Cieśniny Ormuz.
W rzeczywistości niektóre chińskie huty miedzi zaczęły przetwarzać większe ilości pirytu, powszechnie nazywanego „złotem głupców”, po prostu ze względu na wyższą zawartość siarki.
Firma konsultingowa CRU szacuje, że w 2018 r. opłaty za oczyszczanie stanowiły 39% całkowitych przychodów huty.
Jednak do ubiegłego roku największy udział w przychodach miały zyski z „wolnych metali” i ulgi z tytułu produktów ubocznych, zwłaszcza siarki. Te pierwsze stanowiły około 50–53% przychodów, a te drugie około 25–27%.
„Wolny metal” oznacza różnicę pomiędzy zawartością płatnego metalu w surowcu a rzeczywistą wydajnością odzysku miedzi i innych metali, jaką może osiągnąć huta.
Czy era corocznych cen referencyjnych dobiegła końca?
Jednym z najbardziej uderzających aspektów transformacji w przemyśle wytopu miedzi jest to, jak szybko ona nastąpiła.
Zmiana ta odzwierciedla zarówno tempo, jak i skalę rozwoju chińskich mocy przetwórstwa miedzi.
Produkcja miedzi rafinowanej w Chinach wzrosła o 8% rok do roku i w roku 2025 wyniesie 14,72 mln ton metrycznych.
Dla porównania, według International Copper Study Group, światowa produkcja górnicza wzrosła zaledwie o 1%.
Chiński Zespół ds. Zakupów Miedzi w Hutach (CSPT), w którego skład wchodzą najwięksi producenci w kraju, zgodził się w listopadzie na obniżenie produkcji o 10% w tym roku, aby powstrzymać spadek opłat za przetwarzanie.
Jednakże, według chińskiego Narodowego Biura Statystycznego, rzeczywista produkcja wzrosła o 7,4% w ujęciu rocznym między styczniem a kwietniem 2026 r.
Szybka transformacja rynku koncentratu miedzi skłania uczestników do ponownego rozważenia zasadności stosowania przez branżę corocznych umów referencyjnych w zakresie ustalania cen.
Według lokalnego dostawcy danych Shanghai Metals Market, chilijska spółka górnicza Antofagasta zaproponowała przejście na ceny indeksowe spot podczas półrocznych negocjacji z chińskimi hutami.
CSPT, które niedawno pozyskało nowych członków, aby wzmocnić swoją pozycję przetargową, prawdopodobnie sprzeciwi się temu posunięciu. Jednak bez znaczących cięć produkcji w Chinach, różnica między rocznymi cenami referencyjnymi a rzeczywistymi warunkami rynkowymi prawdopodobnie jeszcze się pogłębi.
Przetrwanie najsilniejszych w globalnym przemyśle hutniczym
Kluczowym pytaniem jest teraz, czy ten nowy model finansowania hut będzie mógł pozostać zrównoważony w perspektywie średnioterminowej.
W przypadku hut wyposażonych w nowoczesną technologię, zdolnych do osiągania wysokich wskaźników odzysku metali szlachetnych i wspieranych przez niezawodne kanały sprzedaży kwasu siarkowego, model ten może pozostać opłacalny.
CRU zauważyło, że „spadek opłat za przetwarzanie i rafinację jest bolesny na papierze, ale w praktyce możliwy do opanowania” w przypadku takich placówek.
Firma konsultingowa ostrzegła jednak, że „o wiele gorsze perspektywy mają huty ze starzejącą się infrastrukturą, wysokimi kosztami stałymi lub niekorzystnymi warunkami geograficznymi utrudniającymi sprzedaż kwasu siarkowego”.
Placówki te są w dalszym ciągu znacznie bardziej zależne od opłat za leczenie, ponieważ brakuje im przewagi konkurencyjnej, jaką mają nowsze placówki.
Wiele z tych hut mieści się poza Chinami, co stwarza dodatkowe zagrożenie dla segmentu zachodniego łańcucha dostaw miedzi, który i tak jest już pod presją.
Firma Glencore objęła już swoją hutę na Filipinach statusem zakładu konserwacyjnego, natomiast do utrzymania działalności swoich australijskich zakładów hutniczych zobowiązała się dopiero po zabezpieczeniu pakietu ratunkowego o wartości 600 milionów dolarów australijskich (równowartość około 395 milionów dolarów amerykańskich) od rządów federalnego i stanowego.
Tymczasem w 2025 roku na Chiny przypadać będzie około połowy światowej produkcji miedzi rafinowanej, w porównaniu z zaledwie 15% w 2005 roku. Oczekuje się, że w tym roku Chiny jeszcze bardziej zwiększą swój udział w rynku.
Chińscy hutnicy zdają się być w pełni świadomi, że biorą udział w bitwie, w której przetrwają tylko najsilniejsi.
Wyzwaniem dla Zachodu jest to, że jego przemysł hutniczy może stać się jedną z największych ofiar zaciętej konkurencji Chin o surowce i źródła przychodów na rynku koncentratów, na którym wciąż brakuje podaży.
Cena bitcoina spadła poniżej 60 000 dolarów po raz pierwszy od końca 2024 roku, wywołując nową falę obaw wśród inwestorów kryptowalutowych na całym świecie.
24 czerwca 2026 r. największa na świecie kryptowaluta pod względem kapitalizacji rynkowej spadła do około 59 100 USD, po czym odzyskała niewielką część strat.
Dla porównania, w październiku 2025 r. cena Bitcoina osiągnęła swój rekordowy poziom 126 272 dolarów, co oznacza, że obecna cena oznacza spadek o ponad 50% w stosunku do tamtego szczytu.
Wyprzedaż nie była spowodowana jednym czynnikiem. Wynikała raczej z połączenia presji ekonomicznej i specyficznej dla kryptowalut, które zbiegły się w tym samym czasie. Niniejszy raport analizuje kluczowe czynniki stojące za spadkiem wartości Bitcoina, techniczne znaczenie poziomu 60 000 dolarów oraz to, co powinni wiedzieć inwestorzy w Wielkiej Brytanii.
Co spowodowało załamanie ceny Bitcoina?
Spadek wartości bitcoina poniżej 60 000 dolarów był spowodowany połączeniem szerszych czynników ekonomicznych i zmian na rynku kryptowalut, które nasiliły presję sprzedaży.
Rotacja akcji powiązanych ze sztuczną inteligencją
Bezpośrednim katalizatorem była gwałtowna dwudniowa wyprzedaż akcji spółek zajmujących się półprzewodnikami i sztuczną inteligencją.
Kiedy inwestorzy zmniejszają ekspozycję na ryzyko, zazwyczaj w pierwszej kolejności sprzedają swoje najbardziej spekulacyjne aktywa, a Bitcoin jest często uważany za jeden z nich.
Gdy inwestorzy instytucjonalni zaczęli czerpać płynność z transakcji związanych ze sztuczną inteligencją, Bitcoin stał się częścią szerszej fali sprzedaży.
Rekordowe odpływy z ETF-ów opartych na Bitcoinie
Fundusze ETF oparte na bitcoinie, które umożliwiają inwestorom uzyskanie ekspozycji na kryptowalutę bez jej bezpośredniego posiadania, odnotowały odpływ środków w wysokości około 469 milionów dolarów tylko 24 czerwca 2026 r.
Około 239 milionów dolarów z tych wypłat przypadło funduszowi IBIT firmy BlackRock.
W ciągu ostatniego miesiąca całkowity odpływ netto z funduszy ETF opartych na Bitcoinie wyniósł około 6,4 miliarda dolarów.
Kiedy inwestorzy wykupują jednostki uczestnictwa ETF, emitenci często muszą sprzedać odpowiadające im zasoby Bitcoinów, aby zrealizować zlecenia wykupu, co automatycznie wywołuje presję sprzedaży niezależnie od poziomu cen rynkowych.
Obawy dotyczące opóźnień w uchwaleniu amerykańskiej ustawy CLARITY
Nastroje inwestorów pogorszyły się również pod wpływem doniesień sugerujących, że wejście w życie amerykańskiej ustawy CLARITY Act, długo oczekiwanych ram regulacyjnych dla sektora kryptowalut, może ulec opóźnieniu.
Niepewność regulacyjna historycznie wpływała na cenę Bitcoina, ponieważ inwestorzy instytucjonalni zazwyczaj wymagają jaśniejszych zasad, zanim zaangażują znaczną część kapitału na rynku.
Sprzedaż przez długoterminowych posiadaczy Bitcoinów
Analiza Compass Point Research wskazuje na wzrost aktywności sprzedażowej wśród długoterminowych posiadaczy Bitcoinów, definiowanych jako inwestorzy, którzy posiadają kryptowalutę od sześciu miesięcy lub dłużej.
Firma opisała ten schemat jako „typowy znak kapitulacji rynku w końcowej fazie cyklu”.
Ten rodzaj sprzedaży często poprzedza osiągnięcie przez rynek dołka, choć w krótkiej perspektywie może również przyspieszyć presję spadkową.